Tropienie jest domeną Moreny, zawsze sprawnie radzi sobie z odnajdywaniem ukrywanych przeze mnie smakołyków. Jednak w Kępnie na warsztatach z mantrailingu gwiazdą był Fenek. Kiedy przybyliśmy na rynek w Kępnie, zadziwienie było ogromne na widok chihuahua’y. Organizatorka Roksana Moska z Psiej Krainy także nie kryła, że po raz drugi w swojej karierze widzi tę rasę w roli psa tropiącego. My byłyśmy przekonane, że Fenek poradzi sobie znakomicie.  Poniżej krótki film Fenka na tropach.

Na czym polega mantrailing? Jest to tropienie użytkowe. Na warsztatach psy uczą się odszukiwać ludzi. Wraz z nami ćwiczyły psy doświadczone oraz początkujące jak Fenek i Morena. Tropienie rozpoczynało się od zapoznania z pozorantem – osoba, która miała zostać odnaleziona. Było trochę smaczków na zachętę oraz entuzjastyczne nawoływanie, następnie pozorant kładł na ziemi rzecz, która miała jego zapach i ukrywał się w wyznaczonym przez prowadzącą miejscu (im pies był bardziej doświadczonym tropicielem, tym miejsce ukrycia pozoranta było bardziej oddalone). Pies podchodził do zostawionego przedmiotu (chustka, koszulka, rękawiczki, bluza, kurtka), wąchał go i łapiąc trop biegł szukać. Kiedy Fenek odnalazł „swoją zaginioną osobę” otrzymał wiele pochwał oraz pasztet.

Takie działanie motywuje psa do tropienia, jest dla niego świetną zabawą, a dla nas możliwością aktywnego spędzenia czasu z psami. Byłam tak zaaferowana dokonaniami Żółtego Psa, że nie zarejestrowałam znakomitej pracy węchowej Moreny – nadrobię to następnym razem. O fenomenie psiego nosa pisałam wcześniej.

Tropienie jest znakomitym sposobem na poprawienie pewności siebie u psa, dlatego też postanowiłyśmy ćwiczyć z Fenkiem. Jego pierwsze kroki, to początek do wielkiej przygody. Co prawda rozpraszały go różne rzeczy: nawierzchnia o chropowatej strukturze, poruszający się ludzie, przejeżdżające samochody. Skupienie na pracy poprawiło się przy drugim podejściu. Wówczas Żółty Pies skupił się na węszeniu i bez problemu dotarł do celu. Takie drobne zwycięstwa poprawią nastawienie do świata oraz pomagają zmniejszyć stres. Dzięki tropieniu, pies może realizować swoje naturalne potrzeby, socjalizować się z innymi ludźmi i psami oraz budować więź ze swoim przewodnikiem.

W drodze powrotnej GPS jak zwykle poprowadził nas inną drogą niż ta, którą dojechałyśmy do Kępna. Jechałyśmy trasami wiejskich ścieżek, kapliczek i przydrożnych krzyży, aż trafiłyśmy do wsi Karłowice. Znalazłyśmy się w malowniczym parku, w którego centralnym punkcie mieści się zamek, a nieopodal stary młyn. Niestety nie można było dostać się do środka, bo całość została odgrodzona metalowym płotem. Poniżej kilka zdjęć, a tutaj i tu też więcej informacji o tym miejscu.