Trudno czasem o ciekawe miejsca na spacer z psami, zwłaszcza, że jest dosyć ciepło i lubię kiedy psy mogą się ochłodzić w wodzie. Wybrałam się z „dziewczynami” oraz Julką na spacer po polach i łąkach nieopodal Chmielowic (opolskie), wędrując leśnymi dróżkami dotarłyśmy do poligonu wojskowego. Przestrzegając informacji zawartej na tablicy ruszyłyśmy przed siebie, licząc na znalezienie idealnej trasy spacerowej.

spacer z psem w opolu

Nogi poniosły nas przez wąskie leśne dróżki do punktu widokowego, o którego istnieniu nie miałyśmy pojęcia i pewnie niewiele osób ma – internet na ten temat milczy.

miejsce na spacer w Opolu

 Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy spotykam się na Opolszczyźnie z lodowcem, nieopodal Karłowic i Popielowa znajdują się wydmy, które powstały dzięki wędrówce lądolodu przez Polskę podczas zlodowacenia południowopolskiego oraz środkowopolskiego, które miały w swoim zasięgu obecną Opolszczyznę. Z punktu widokowego rozpościera się krajobraz pagórkowaty zwieńczony oczkiem wodnym, które stało się naszym celem pośrednim spaceru.

Wiele przygód się z nim wiązało, na dobry początek Kora wskoczyła do stawu, następnie Morena, a na końcu Santi i tu zaczyna się przygoda. Santi przestraszona nurkowaniem, zamiast opłynąć pomost wpłynęła pod niego, a stamtąd nie było innego wyjścia, jak powrót wpław. Szybka akcja ratunkowa, pomiar wody w stawie — szczęśliwie woda sięga do ud — wskakuję do wody, nawołuję malucha, ale za nic w świecie nie chce zamoczyć łap, Julka w tempie ekspresowym kombinuje deskę i Santina może spokojnie wydostać się spod pomostu. Skoro wszyscy ochłodziliśmy kończyny – prócz Julki – możemy ruszać dalej.

via GIPHY

Trasa wychodzi z lasu na otwartą przestrzeń, psiaki co chwilę wywęszają jakiś trop zwierzyny, a jest jej tam na pewno sporo, bo znalazłyśmy świeże ślady saren oraz dzików — pokusa do pogoni nie mała. Okrążając poligon trafiamy na naszą leśną dróżkę. Mimo że nie było naszym zamiarem spacerowanie po terenie wojskowym, mimo wszystko przez przypadek na niego weszłyśmy. Na koniec Santi wpada w panicznie szczekliwy ton, jeży jej się grzywa i zastrasza stojący w polu strach na wróble. Dotarłyśmy do niego, przywitała się z panem, który nie pachniał za świeżo, może dlatego, że był obwieszony puszkami po piwie i ten żulerski zapach ma dodatkowo odstraszać ptactwo. W każdym razie sytuacja została opanowana, a psy mogły swobodnie hasać przez pola.

Poniżej trasa spaceru, jeśli mielibyście ochotę przejść trasę morenową 🙂

trasa chmielowice