Każdy z nas wie, jak bardzo potrzebne jest skuteczne przywołanie psa podczas spacerów. Morena trafiła do nas jako 8. miesięczny rozbrykany i rozemocjonowany podlotek. O dziwo! W tamtym czasie sprawiała mnóstwo problemów behawioralnych w domu, a to przez brak umiejętności opanowywania emocji. Odkąd się pojawiła w naszym domu, puszczałyśmy ją ze smyczy, a ona podążała za nami w sposób naturalny i trzymała się blisko nas. Jednak nic nie trwa wiecznie. To zachowanie, nie zostało przez nas utrwalone w odpowiednim momencie i musiałyśmy zacząć pracę nad przywołaniem od początku. Nie muszę chyba pisać, że chodzi o bezpieczeństwo naszego psa, który nie koniecznie dobrze oceni sytuację, która może zagrażać jego zdrowiu.

Naukę rozłożyłyśmy na kilka etapów. Zaczęłyśmy od utrwalania komendy „Do mnie!”.

Wyglądało to mniej więcej tak: stajemy przed psem i trzymamy w dłoni smakołyk. Wypowiadamy komendę „Morena, do mnie!” i nagradzamy, kiedy pies podejdzie i usiądzie naprzeciw nas. Po kilkukrotnym powtórzeniu, dostawała lawinę pochwał i wracała do zabawy. Zatem pierwsze kroki to naprowadzenie i nagrodzenie psa za dane zachowanie.

Następnym etapem były spacery w znajomej okolicy, gdzie było mniej rozproszeń. Kiedy pies odbiegł kawałek, wydawałam komendę (tylko raz), a Morena która spodziewała się nagrody, ochoczo przybiegała sprawdzić czy mam coś w zanadrzu. Rzeczywiście tak było – mnóstwo pochwał, radość, entuzjazm oraz smakołyki. Zawsze zabieram coś super-hiper-turbo smacznego, kiełbasę, wątróbkę, mięso, salceson, kabanosa lub inne bardzo wartościowe rarytasy. Morena wie, że kiedy przybiega do mnie, czeka ją nagroda.

Dzięki pozytywnemu wzmacnianiu tego zachowania, szansa na jego powtórzenie jest znacznie większa niż wówczas, kiedy pies nie otrzyma nagrody. Najgorszą rzeczą, którą możecie zrobić to zapiąć psa na smycz lub skarcić, kiedy właśnie do was przyszedł. Pies nauczy się wtedy, że kiedy do was przychodzi, czeka go coś niemiłego, więc zaprzestanie reagować na przywołanie, aby uniknąć „kary”.

Ważne by nauczyć psa, że przywołanie nie oznacza końca zabawy. Możecie przywołać pupila, zapiąć mu smycz, a następnie odpiąć i pozwolić wrócić do zabawy. Możecie także bawić się z psem kiedy zareaguje na komendę. W momencie kiedy pies dobiega do was po komendzie „do mnie”rzucacie zabawkę w kierunku odwrotnym, do tego, z którego biegnie pies. Czyli nie w stronę psa, tylko w przeciwną. Do zabawki musicie dobiec pierwsi i wtedy możecie pobawić się z nim kilka minut.

Pamiętajcie, że nauka przywołania będzie miała lepszy skutek, kiedy będziecie jej uczyć pod koniec spaceru, wtedy pies jest mniej zainteresowany otaczającym go światem. Naukę możecie rozpocząć w domu. Możecie wołać psa z innego pomieszczenia a przenosząc naukę na dwór na początku użyć długiej linki. Morena nie potrzebowała etapu z linką, bo reagowała na komendę. Używajcie długiej linki, najlepiej kilku metrowej (6 m-10 m). Linka ma zaznaczyć psu, że „Do mnie” jest komendą nieodwołalną, więc nie ważne co się dzieje, pies ma do nas przyjść. Pamiętajcie aby nigdy nie napinać liny, kiedy pies biega swobodnie. Wydajcie komendę, a dopiero jeśli wasz pupil nie reaguje, naprężcie lekko linkę, a wasz pies otrzyma dodatkową informację aby podejść do swojego przewodnika.

Na filmie możecie zobaczyć jak Morena reaguje na przywołanie. Film był zrealizowany podczas silnych rozproszeń, jak zabawa z drugim psem i swawole w lesie. Po każdym z przywołań Czarny Pies wrócił do zabaw i węszenia 🙂