Często podróżujemy z naszymi psami i ważne jest dla nas miejsce dla nich przyjazne. W zasadzie rzadko spotykam się z odmową wpuszczenia psa do lokalu, być może dlatego, że zazwyczaj wcześniej dowiaduję się czy czworonogi są mile widziane. Do Kafeja przychodzimy regularnie, co miesiąc. Zawsze jak jesteśmy w Katowicach, to skuszę się na kawę. Dziś duża, mocna, lekko zabielona mlekiem – bardzo dobra i każdego śpiocha postawi na nogi. Wielki plus dla Kafeja za możliwość wyboru rodzaju kawy. Nie jestem wybitnym specjalistą od kawy, ale lubię kiedy nie jest przepalona, ani kwaśna. Za namową baristy spróbowałam już kilka odmian, zaskakująco dobrych i lekko kwaśnych, z nutą grapefruita, orzechów laskowych, o mocno ziemistym aromacie. Nigdy propozycja baristy mnie nie rozczarowała, wiec warto otworzyć się na różne smaki.

KAFEJ Katowice

Dla Santi jest to doskonała okazja na relaks w dosyć trudnych warunkach. Ciągle ktoś wchodzi lub wychodzi. Wścibskie babcie zaglądają na Santi przez okno, oczywiście pukając, aby jeszcze bardziej zwrócić uwagę uroczego szczeniaczka. Pozostaje skupić uwagę Santi na sobie i sowicie nagradzać za spokój. Raz po raz rzucam jej smakołyk na kocyk i chwalę. Zamiast obszczekiwać klientów woli leżeć i w spokoju oglądać świat za oknem.

Kiedy Santi uczy się samokontroli, ja mogę popracować, załatwić bieżące sprawy związane ze szkoleniami, zadzwonić i poczytać blogi o psach 🙂

Santi KAFEJ Katowice